Hej! Dzisiaj zapowiadało się na mozolne i nudne lekcje, a tu niespodzianka! Ostatnio przed naszą szkołą stworzona taki piękny skwerek, postawiono drewniane ławeczki i pisadzono coś al'a kwiaty kwitnącej wiśni, wyglądające jak prosti z Japonii (<3).
No i dzisiaj zaczynaliśmy dwoma w-f'ami. Oczywiście poszliśmy ns boisko, biegaliśmy na 600m na siarczystym słońcu. '-.-' to jest dopiero logika -,- potem rzucanie piłeczką, niby łatwo, ale przecież liczy się "technika" @#%@##€$%#@!
Na angielskim za to miła niespodzianka :) pani wyprowadziła nas na skwerek z książkami. Jak zawsze, nikt nie wziął długopisu, więc tylko czytaliśmy dialog.
Przy okazji się trochę opaliłam ^.^
Potem historia, chyba w każdej szkole jest taki nauczyciel, którego każdy się boi °¤° wiadomo już, że normalnie kisiliśmy się w klasie -_-
Ale za to już na przyrodzie ( ostatnia lekcja!) wyszliśmy na łono natury i badaliśmy wąż ogrodowy :D
Byłoby super, gdyby nie to, że miałam okazję przekonać się, że te piękne ławeczki nie są już tskie wygodne, a na pewno nie dobre dla gołych nóg( moje shorty są naprawdę na maxa mini ;P).
A jak wy spędzacie upalne dni?
Wrócę wieczorem, papa!